| « Mozilla Thunderbird 2 - wyszukiwanie w ksi±¿ce adresowej wg. ró¿nych pól | Super Supery » |
Podobno nie ka¿dy umie pisaæ wiersze. I to prawda. Wiêkszo¶æ amatorskich prób jest raczej ¿a³osna i nie nadaje siê do druku, bo szkoda ¿eby papier cierpia³. Niemniej jednak od jakiego¶ czasu czujê zew natchnienia i oto poni¿ej owoce mojej p³odno¶ci.
Wiem, nie umiem pisaæ wierszy, ale to jest pisane od serca, wiêc NIE ¦MIAÆ SIÊ! :)
Follow up:
ê¶æ
Wierszyk o chopperze
Stoi motor przed mym domem
Bije w ga³y swoim chromem
Chopper to nie byle jaki
Gmole, pady, kufry, sakwy
Nagle widzê w³a¶ciciela
Przyodziana w skórê sknera
Z twarzy jakby Kid Rock stary
Spa¶lak z niego niebywa³y
Siada z min± jak u skina
Biedne moto siê ugina
Trzeszczy, jêczy, krzyczy, p³acze
A¿ mi pu¶ciæ chc± zwieracze!
Zejd¼ z maszyny g³upia krowo!
Stañ do walki honorowo
Nie niszcz bajka ty frajerze
Zachowujesz siê jak zwierzê
Motor s³u¿y do kochania
Us³ysz wszak jego b³agania
Rocker ruszy³ ty³ek z bajka
By przewietrzyæ sobie jajka
Srebrne æwieki dumnie prê¿y
¦wieci z kasku bia³y ksiê¿yc
“Fikasz, synu?” rzecze frajer
We mnie bulwers nie ustaje
“Szanuj g³upku swoje moto
Albo przer¿nê ciê garot±”
“Osz ty ch.. ” mówi bajker
I zdejmuje ju¿ kufajkê
Kroczy wolno jak po smole
Chyba czas zmówiæ paciorek
Nagle ryk i huk gdzie¶ s³yszê
Warcz±, krzycz± bycze dysze
Dym zza go¶cia siê dobywa
Czuæ ju¿ nawet sw±d paliwa
Potem huk i trzask i grzmoty
Biedny rocker ma k³opoty
Gdy otwieram oczy widzê
A widokiem tym siê brzydzê
Zad rockersa ca³kiem go³y
Wielki jakby pó³ stodo³y
Na nim motor dumnie stoi
Niczym rycerz w l¶ni±cej zbroi
Niczym lew z ba¿antem w pysku
Lub te¿ Jelcz na wysypisku
Nagle motor rzek³ te s³owa
“Przestañ swoich niecnych knowañ
Zad twój ³ysy jak ta pa³a
Felga ma ciê pokara³a
Teraz cierpisz niczym wieprzek
Zad twój wdycha se powietrze”
Jaki mora³ z opowiastki?
Szanuj w bajku wszystkie blaszki.
¦cigacz
Mia³em sen dzi¶ nieprzeciêtny
Oto ¶ni³ siê ¶cigacz piêkny
Wiêc zaspany wstajê z ³o¿a
Si³ê daje Wola Bo¿a
Wstajê, w³±czam te¿ komputer
Wk³adam majtki z lisich futer
I za³±czam wnet scigacza /.pl/
Legend wiele j± otacza
Bywa tutaj imæ Raptowny
Co podziwu jest on godny
¦miga bowiem on na gumie
No a ¶migaæ nie¼le umie
¦miga cwaniak na ¶cigaczu
Laski robj± w majtki z p³aczu
¦cigacz sexy ma plastiki
Mo¿na robiæ na nim triki
Stoppie, wheelie, highside te¿
Potem tylko panny rwiesz
Moto dzia³a na dziewoje
Z nim wiêc ruszaæ na podboje
A rzekomo, jak wie¶æ niesie
Na Yamahê dobrze rwie siê
Na R1 panny lec±
Ka¿da z poderwan± kiec±
¦cigacz mo¿e ciê rozerwaæ
I od trudów dnia oderwaæ
Daje si³± do przetrwania
Nawet jak nie zjesz ¶niadania
¦cigacz silnik ma po byku
Poznasz zawsze po swym ryku
Koni wiele w sobie ma
Zwykle autostrad± gna
Lecz uwa¿aj bratku mi³y
Bo dorobisz siê mogi³y
¦cigacz - cudo na dwóch kó³kach
Nie zapomnij lecz o skutkach
¦cigania na swym motorze
Uchroñ mnie od gleby, Bo¿e!
Jak zaryjê klat± w drogê
Mo¿e mi te¿ urwie nogê
To ju¿ nic wtedy nie zrobiê
Le¿±c w p³ytkim, mokrym grobie
No i po co mi to by³o?
Czy ¿yæ mi siê ju¿ znudzi³o?
Co te¿ chodzi mi po g³owie
W ciemnym, zimnym, brudnym grobie?
Mi³o¶æ odpowiedzi± na pytanie
I motorów po¿±danie
Tak to motor d³ugi, gruby
Doprowadzi³ mnie do zguby
Ju¿ nie bêdzie sexy laski
Jazdy razem na dwa kaski
Koniec z jazd± ju¿ na gumie
I wo¿eniem panny dumnie
Tego ja ju¿ nie nadrobiê
Le¿±c w ciemnym, zimnym grobie
Droga
Droga…
Niekoñcz±ca siê wstêga adrenaliny…
Bitumicznie sztuczna skóra Matki Ziemi…
ta lepsza…
Obejmuj±ca opony czu³ymi ramionami tarcia niczym najwspanialsza kochanka…
Wierna… w zdrowiu i chorobie…
Wierna w ¿yciu i wierna w chwili ¶mierci…
Zawsze przy mnie…
Górski wij wzbudzaj±cy zachwyt w oczach…
Prosta strza³a daj±ca kierowcom szanse na zbyt pó¼n± naukê ³aciny…
Droga… moja…
Dawca
Dlaczego nie widzisz we mnie ju¿ cz³owieka
lecz tylko organy na które kto¶ czeka?
Dlaczego gdy tylko mija ciê jedno¶lad
przeklinasz w my¶lach tego, kto go dosiad³?
Dlaczego z zawi¶ci± patrzysz na maszynê
gdy w pasji i podnieceniu po asfalcie p³ynê?
Ja jestem jak ty, choæ tylko w po³owie,
Nie robi ró¿nicy mój kask na g³owie.
Ja te¿ chcê prze¿yæ i dojechaæ do celu,
wyjechaæ ca³o z tego ¿ycia tunelu.
Chcê znów dzisiaj wróciæ do domu, do swoich,
chcê usta znów poczuæ mej piêknej dziewoi,
chcê móc spokojnie zsi±¶æ ze swej maszyny,
pozwól mi proszê wróciæ do dziewczyny…
Czemu wzrok twój przykuwa nowych felg polerka?
Patrzysz nim wszêdzie, tylko nie w lusterka…
A potem koñca nie ma t³umaczeniom:
“Ludzkiego ¿ycia ci szaleñcy nie ceni±!”
Wiesz, nie wszyscy krêc± manetk± do bólu,
je¼dzimy te¿ wolniej, spojrzyj czasem, królu.
Masz racjê, bywa, ¿e to nasza wina,
wszak w ¿y³ach nam p³ynie adrenalina.
I nie raz zobaczysz wheelie pod ¶wiat³ami
czy rzadziej te¿ burnout Bus± z bajerami.
Ale zrozum, cz³owieku, to jest nasze ¿ycie!
Czemu wci±¿ szybk± ¶mieræ nam wró¿ycie?
Na drodze zmieszcz± siê te¿ wasze puszki
Nie walczmy ci±gle o pierwszeñstwo dró¿ki!
A jednak ci±gle widzê na YouTubie filmy
w których rozbija siê co rusz kto¶ inny.
Nie dywagujê czyja to jest wina,
czy znów zawini³a adrenalina,
czy wasza duma mo¿e i zadufanie
znów wzbudz± w dziewczynach serc za³amanie.
A gdy widzê rozbity motor, cicho w duszy siê modlê
¿eby ten, kto na nim jecha³, zasiad³ jeszcze w siodle.
Bo ka¿dy, kto motocykle ceni jest bratem mym szczerym
Jest bliski jak rodzina, nie ma tu bariery.
Dla tych, którym szybciej serce bije, gdy sun± gromad±,
dla tych, którzy dla swej pasji ¿ycie na szali k³ad±,
dla tych, co do kresu wêdrówki swej ju¿ dzisiaj nie dojad±,
dla tych, którzy dzi¶ pêdz± niebiesk± autostrad±…
Dla tych piszê ten wiersz i o nich wci±¿ my¶lê w modlitwach
by Najwy¿szy Je¼dziec na ulicznych chroni³ ich gonitwach…
Ona…
Jak to jest mieæ dwie mi³o¶ci
ponoæ w ¿yciu mo¿na mieæ tylko jedn±…
Nad jeziorem stoi ona,
piêkna, smuk³a, niewzruszona.
Potem znika na dni wiele,
duch siê snuje w pustym ciele.
I gdy znowu j± zobaczê,
serce a¿ z rado¶ci skacze.
Bo choæ widzê j± nieczêsto,
w duszy zawsze mam jej piêkno.
Gdy j± pieszczê i dotykam,
ca³y ¶wiat dla mnie zanika.
Bo i po co mi ¶wiat ca³y
gdy jej oczy mnie porwa³y?
Wciêcie - jakie¿ ono cudne!
Zaw³adnê³o mn± ob³udnie!
Gdy nañ siadam, podniecenie
wnet wype³nia me siedzenie.
Delikatne, kruche cia³o
z moim cia³em siê zwi±za³o.
I w tym splocie namiêtno¶ci
tak pozostaæ do wieczno¶ci…
I byæ razem - ja i ona.
I ta mi³o¶æ nieskoñczona.
Dzieñ w dzieñ klêkam do pacierza.
Grzechy me modlitwa zwierza.
Proszê Bo¿ej ³askawo¶ci:
Daj odwagê w tej mi³o¶ci,
niech ta mi³o¶æ ro¶nie w si³ê,
niech jej zawsze bêdzie tyle,
bym ka¿dego dnia o ¶wicie
czu³ w jej piersi serca bicie.
Byæ gdzie¶ sami, ca³kiem sami.
Za górami, za lasami.
Sk³adaæ siê w kolejny winkiel,
i znów pie¶ciæ chrom i Nikiel.
Szlifów duszy nam oszczêdziæ,
drog± ¿ycia razem pêdziæ…
Która mi³o¶æ zatem wiêksza?
Która trwalsza i pewniejsza?
Która nigdy nie zawiedzie,
na szczyt pasji mnie powiedzie?
To wie dobrze ona sama,
moja ciemnow³osa Dama…
Zima
¯ywot motocyklisty pe³ny jest rado¶ci,
pasji, uniesienia, szczê¶cia i wolno¶ci.
Lecz co roku szczê¶cie nagle co¶ ucina,
gdy¿ po jesieni nadchodzi wszak zima.
I znów czerñ drogi ¶nie¿ny puch przykrywa,
a walkê z wytrwa³o¶ci± pogoda wygrywa
Wiêc maszyny nasze zostaj± w gara¿u.
A serca smutek wype³nia od razu.
Bo ka¿dy wie, ¿e w ten czas zimowy
zamiera na ulicach ruch motocyklowy.
Porzucamy choppery, ¶cigacze, enduro
by na wycieczki udawaæ siê fur±.
Ale samochody nas nie podniecaj±,
nasz ¶wiat jedno¶lady wszak¿e napêdzaj±.
Wiêc wszyscy czekamy a¿ wiosna nastanie
i znów na motorach zacznie siê ¶miganie.
I powróci rado¶æ, i pasja i szczê¶cie
do¶wiadczane w siodle na ka¿dym zakrêcie.
Wiêc nadziei bracie, proszê, nie oddalaj,
a zimie mówiê serdecznie: SPIE……!
19.12.2009
Motozianka
Jaki¿ to motor piêkny i m³ody?
I jaka to na nim dziewica?
Zje¿d¿aj± z drogi im samochody,
¦migaj± przy ¶wietle ksiê¿yca.
Ona mu krêci manet± do koñca,
a on wci±¿ podnosi obroty;
Pewnie ju¿ rura jest ca³kiem gor±ca,
Pewnie znów wpadn± w k³opoty.
Ka¿d± noc prawie, o jednej godzinie
¦cigaj± siê pod tym salonem.
Motor to Gixxer, z prêdko¶ci s³ynie,
Kto jest dziewczyna? Demonem.
Minê³o lato, z¿ó³knia³y li¶cia,
Zimowa nadchodzi pora,
Zawsze mam czekaæ twojego przyj¶cia?
Wspominaæ blask reflektora.
Zawsze¿ po szosach jak sarna p³ocha,
Jak upiór pêdzisz w noc ciemn±?
Zostañ siê lepiej z t± co ciê kocha,
Zostañ Gixxerze! o ze mn±!
17.04.2010
Ca³kiem niez³y ten wiersz, choæ nie do koñca rytmiczny, rymy momentami niedopracowane, no i ze zg³oskowo¶ci± warto by popracowaæ...
Aczkolwiek, ja w innej sprawie... Wrzuci³am tego bloga do Google Readera... i we wszystkich notkach, zamiast polskich znaków, s± krzaczki... Mo¿naby to poprawiæ? ;)
pozdro, daj znaæ jak bêdziesz mia³ nowe :)
pozdrawiam:)
kocham motocykle :)
wiersze zajebiste ;)
szeroko¶ci!